środa, 28 września 2016

L'orient || Mydło Aleppo 35%


W tle widoczny piękny gwarek autorstwa Strelicji :) 


Mydła Aleppo chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Produkowane jest od ponad 2000 lat w Syrii, z zaledwie dwóch składników - oleju laurowego i oliwy z oliwek. Receptura jest ściśle chronioną tajemnicą - nic więc dziwnego, że produkowane jest tylko w jednym miejscu na całym świecie. 

Mydło, ze względu na swój bajecznie prosty skład, jest polecane dla wrażliwej skóry, zarówno dorosłych jak i dzieci. Można nawet powiedzieć, że jest remedium na wiele bolączek - wysypy, egzemy, łuszczenie, ze wszystkim sobie radzi. Olej laurowy jest nazywany "naturalnym antybiotykiem", dzięki czemu rozwiązuje wiele problemów skórnych. Niweluje zaczerwienienia i podrażnienie, leczy trądzik zaskórnikowy i zapalny. 




To jest moja druga kosteczka. Początkowo używałam stężenia 12% (innej firmy), by móc przyzwyczaić cerę i ciało do tego mydła. Niedosyt efektów spowodował, że wybrałam się po egzemplarz z większym stężeniem oleju laurowego. Mam, używam, dzielę się wrażeniami :)





Swoją kosteczkę podzieliłam na (powiedzmy) równe dwie połowy. Wynika to z tego, że podzieliłam się z siostrą - okazuje się, że przy jej typie skóry mydło również fajnie się spisuje. 

Używam mydełka już prawie 3 tygodnie i mogę trochę o nim opowiedzieć. Moja cera należy do tych mocno zanieczyszczonych. Od podstawówki wiedziałam, że będzie z tym problem. Ostatecznie moje obserwacje potwierdziły wnioski dermatologów. Żeby utrzymać moją cerę we względnym porządku, jestem zmuszona peelingować ją mechanicznie co drugi wieczór, a następnie nakładać maseczkę oczyszczającą. Jestem dobrym przykładem na to, że wiara we wszystko, co się czyta w internecie, nie zawsze popłaca - gdybym oczyszczała cerę raz w tygodniu, co powszechnie się uważa, prowadziłoby to do ogromnych wykwitów, z którymi już nie poradziłabym sobie sama.

Jeśli chodzi więc o wysuszanie wyprysków, mydło sprawdza się bardzo dobrze. Można zastosować je jako peeling enzymatyczny i zostawić pianę na kwadrans na skórze twarzy - następnego dnia ślad po pryszczach ginie. Jednak powoduje to jedną rzecz, która nie pozwala mi myć nim twarzy dwa razy dziennie. Od dawien dawna męczę się z wysuszeniem cery, kremy nie rozwiązują problem, a używanie mydła tak często, powoduje jeszcze większe ściągnięcie. W związku z tym, chwilowo wycofuję je z pozycji produktu do mycia twarzy, a wrócę do niego ponownie, gdy trochę ogarnę swoją twarz. 

Mydło ma też inne zastosowania, o których niekoniecznie dużo pisze się w internecie. A szkoda, bo są naprawdę ciekawe :) Mydło sprawdza się genialnie do mycia całego ciała. Skóra na ciele jest grubsza od tej na twarzy, w związku z tym nie dochodzi do jej przesuszenia czy ściągnięcia. Powtarzanie tego codziennie pozwoli pozbyć się wyprysków z dekoltu, pleców i ramion. Duże efekty, minimalny nakład pracy. 

Kolejną rzeczą jest mycie nim skóry głowy. Od razu jednak mówię, że nie jest to zabieg do przeprowadzania często, czy nawet codziennie. Raz na dwa tygodnie można zafundować włosom takie oczyszczanie, wchłoną potem każdą ilość nawilżającego kosmetyku. Efekt podobny do oczyszczania szamponem z SLS, jednak mydło nie wywoła łupieżu i dzięki temu zyskuje dużą przewagę. 

Ja myję tym mydłem również pędzle do makijażu - jest niezastąpione!

Podsumowując:
* kostka jest duża, około 200g
* przeogromna, szalona wydajność - można się osiem razy znudzić, a mydło nadal jest i jest
* wytwarza bardzo gęstą, kremową pianę
* łatwo się spłukuje
* leczy dermatozy skórne
* nadaje się do pielęgnacji ciała u niemowląt i dzieci

Mydło w cenie 34zł można kupić TU.


Miłego dnia!

2 komentarze:

  1. A to, co ja w domu mam, to to? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do ptaszka - to jaki to tam gwarek! Ot, nasza polska, swojska wilga :)

    OdpowiedzUsuń