niedziela, 4 stycznia 2015

Złe używanie kosmetyków #1 - szampon do włosów

Czyli nowy cykl o złym korzystaniu z kosmetyków lub używaniu ich niezgodnie z przeznaczeniem.

Przeglądając wiele stron internetowych, for, blogów, zauważyłam że dziewczyny/kobiety testując nowe kosmetyki psioczą na nie ile wlezie, nie zastanawiając się nad tym, czy faktycznie dany kosmetyk jest przez nie stosowany prawidłowo. Chciałabym zatem odnieść się do tej kwestii i trochę na ten temat pomówić.

żródło: www.agito.pl
 
 

Szampony do włosów to do tej pory bardzo kontrowersyjny temat, ze względu na stale powiększające się grono włosomaniaczek. Każdy składnik szamponów został dogłębnie zanalizowany, zaprotestowano przeciwko stosowaniu SLSów, alkohol ma wysuszać włosy, a oleje te włosy obciążają (co jest tym śmieszne, że oleje to substancje najbardziej odbudowujące strukturę włosa).

Przede wszystkim nalezy zwrócić uwagę na to, że szampon NIGDY nie jest do włosów, zawsze do skóry głowy. Skąd wiadomo - należy kiedyś podejść do lustra, odgarnąć włosy i przyjrzeć się skórze głowy. Po pierwsze, przetłuszczanie zaczyna się właśnie na niej. Fakt, zauważamy czasem osoby, których włosy wiszą w strąkach na całej długości, ale jest to kwestia dopuszczenia do takiego stanu poprzez długie niemycie, aniżeli przetłuszczania włosów. Po drugie, łupież. Białe płatki pojawiają się na powierzchni skóry pomiędzy włosami, a zauważyć je możemy na długości tylko ze względu na ich przemieszczenie. Każdy problem z włosami zaczyna się na skórze głowy i to tam należy szukać jego rozwiązania. Zatem pamiętajmy, by obserwować skórę głowy i to do niej dobierać szampon. Przy przetłuszczaniu należy zwracać uwagę, czy szampon zawiera wyciagi z pokrzywy, skrzypu. Przy wypadaniu w składzie figuruje rzepa, rozmaryn, brzoza. Przy swędzącej skórze głowy dobrze sprawdzają się szampony dla wrażliwców, które nie tyle zawierają w składzie coś łagodzącego, co są pozbawione substancji zapachowych, silnych detergentów czy alkoholu. Przy suchości skalpu dobrze sprawdzają się wszelkiego rodzaju proteiny, jednak należy uważać, by zbytnio skalpu nie obciążyć, czego skutkiem będzie nadmiernie przetłuszczenie.

Wracając teraz do głównego tematu, spotykam się często z tym, że szampony są używane w sposób niezgodny z radą producenta, co skutkuje negatywną opinią "bo on nie działa". Owszem, sa produkty które sprawdzają się genialnie używane niezgodnie z przenaczeniem, ale to są wyjątki, nie można traktowac tego jak reguły - szampon źle myje głowę, to może do ciała będzie się nadawał. To droga donikąd.

W związku z tym, że ile blogów tyle pretensji, przedstawię największe absurdy stosowania szamponów wymienione w internecie na dzień dzisiejszy:
  •  szarpanie włosów podczas mycia. Jak już wczesniej wspomniałam, szamponem myjemy tylko skórę głowy, nie całe włosy. Z tego względu, że możemy sobie tym narobić więcej szkody niż pożytku. Raz, jeśli będziemy szarpać i na siłę myć całe włosy, zrobimy sobie mega kołtun, którego nawet najlepsza odżywka nie rozwiąże, co powoduje że podczas czesania na szczotce będzie garść włosów. Dwa, skupiając się na włosach nie domyjemy samej skóry, co spowoduje wypadanie włosów i dodatkowo będzie ich wypadać jeszcze więcej. Skórę głowy zawsze myjemy delikatnie masując ją opuszkami palców i to naprawdę wystarczy do zrobienia tego porządnie.
  • nierozrzedzanie szamponu przed myciem. Spotkałam się z tym właśnie faktem jakiś czas temu. Chodzi o to, że wylewamy szampon albo od razu na głowę albo w zagłębienie dłoni i od razu aplikujemy na skórę głowy co powoduje, że żaden szampon nie chce się wtedy spienić, a już tym bardziej dokładnie wypłukać, przez co na własne życzenie fundujemy sobie łupież.
  • brak zgodności używania z radą producenta. Czasami szampony nawet przy delikatnych detergentach myjących zawierają dużo naturalnych substancji o silnym działaniu, co powoduje że nie zawsze taki szampon nadaje się do stosowania codziennie. Jest też odwrotnie, czasem szampon by zadziałał (np. ten na wypadające włosy) musi być stosowany często i najlepiej kilka minut trzymany na głowie. Dlatego jeśli producent zaleca 3 razy w tygodniu bądź codziennie to tak ma być, bo inaczej stosowany też może zadziałać, ale nie musi.
  • używanie źle dobranego szamponu. Wydaje się oczywiste, że szampon ma myć głowę i starczy. Nie do końca tak właśnie jest. Jeśli mamy źle dobrany szampon, wywoła on więcej szkody niż pożytku. Ten punkt mocno wiąże się z początkiem posta, czyli z tym że błędnie dobieramy szampon do włosów, a nie skóry głowy. Jeśli skalp się przetłuszcza to szampon proteinowy tylko problem pogłębi, a na pewno go nie rozwiąże. A włosy na długości zostaną takie suche jak były od pooczątku.
  • brak podstawowej wiedzy o składach. Dzisiaj każdy posiada jakieś minimalne pojęcie na temat substancji najcześciej używanych w kosmetyce, bombardują nas tym z każdej strony reklamy, jednak mimo to nie spoglądamy co jest na samym początku składu. Z tego względu wymagamy by szampon doskonale domywał wszystko, wszelkie silikony, a mimo to kupujemy ten dla dzieci bez silnych (lub czasem jakichkolwiek) detergentów.
  • używanie szamponu w zupełnie innym celu. Ten punkt to apogeum wszelkich bzdur jakie wyczytuję czasem w opiniach o kosmetych. Internautka potrafi kupić szampon nie związany z potrzebami jej włosów, używać go np. jako żelu do kąpieli, myć nim pędzle lub (o zgrozo!) traktować go jako płyn do higieny intymnej i mieć pretensje, że on nie działa jak powinien, chociaż ani razu nie umyła nim głowy.
Sama kiedyś popełniałam ten błąd, że kupowałam szampony ziołowe, szarpałam nimi włosy, były one cały czas suche i spuszone, twierdziłam że to wina szamponu, zmieniałam na ten o bogatszym składzie do włosów suchych, co doprowadzało do tego, że miałam stale tłuste włosy rano po myciu wieczornym. Koło się napędzało, aż w końcu sama doszłam do tego, że jeśli skalp mi się tłuści to to jego mam przede wszystkim umyć, a nie resztę włosów.

Morał z tego jest taki, że nie interesujemy się tym co robimy, a mamy pretensje do całego świata że coś nie działa :)

4 komentarze:

  1. Z wymienionych grzechów popełniam jeden: nie rozcieńczam szamponu przed nałożeniem na głowę :( A to dlatego, że zawsze, gdy próbuję go rozrzedzić, to mi się ta mieszanina z dłoni wylewa, zanim doniosę ją na włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo nieładnie! Chociaż ten komentarz w realu wyglądał dużo lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z powodu mojego talentu aktorskiego :D

      Usuń
  3. W takim razie traktuję aktualnie wykonywany zawód jako marnację talentu :D

    OdpowiedzUsuń